Link :: 21.06.2009 :: 01:48
Conspire to ignite

Byłam nauczona brać wszystko albo nic - z hukiem panować nad rzeczami lub nie mieć ich wcale. Jak to się dzieje, że teraz przez długie miesiące tkwię z twarzą pod niedokręconym kranem. Łapiąc na język krople darowanego czasu, zaledwie na chwilę spływającego w zakazane pluralis. Niemalże zadowolona.

Odetchnąć, odpocząć, pomyśleć. Zaplanować. Choć plany z reguły się nie wiodą, a najlepsze strategie i tak diabli biorą. Wsiadamy do samochodów i jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Gdy wysiadamy, dopada nas codzienność i stare, raz wybrane, drogi, z których nie możemy już zejść.

Ściga mnie ciągle ten biały dom – wypływa na moje senne wody niczym mały żaglowiec, taki sam jak przepływał obok autobusu. Nocą szłam do niego, z wargami przytkniętymi do telefonu, i rozmawiałam przez 78 godzin z człowiekiem, który mi nigdy nie wierzy, kiedy mówię prawdę.

Pamiętam ten dzień – to był czwartek – kiedy nie myślałam o niczym innym, jak tylko zamku od jego spodni i cieple tartej skóry na moim podniebieniu. Światło z ulicy, śnieg na dachach, oślepiało mnie z lewej strony. Z prawej popołudniowa miękkość słów łasiła mi się do uszu.

Pamiętam ten dzień – to była środa – kiedy tak bardzo chciałam, żeby był. A jego nie było. I nigdy nie będzie.

Skomentuj (0)




©2008 by Nakota. All rights reserved. Pic by Marcus J. Ranum.